Tydzień Palmowy – ostatni tydzień Wielkiego Postu

Ostatni tydzień Wielkiego Postu nazywa się Tygodniem Palmowym. Przy czym dwa ostatnie dni tegoż tygodnia, choć nazywają się również „Palmowymi”, do Wielkiego Postu już nie należą. Tydzień ten już wyraźnie zwiastuje, że krok po kroczku najpiękniejsze w całym roczku idą Święta 😉

ChomikImagerjr.jpg

Hymny wzywają jeszcze do pokuty – to ostatni czas, żebyśmy się skupili na sobie; na swoich problemach, z którymi mamy się uporać; namiętnościach, które mamy przekierować; i słabościach, przez które mamy się wzmocnić. I to mają być nasze gałązki palmowe, którymi przywitamy Chrystusa – Paschalnego Baranka – wjeżdżającego tryumfalnie do Jerozolimy już w tę niedzielę.

Odsunąłeś z mego serca kamień nieczułości, Panie,
podźwignij moją uśmierconą przez żądze duszę,
pozwól Władco w rozrzewnieniu przynieść Tobie palmy cnót
jako Zwycięzcy otchłani,
abym otrzymał żywot wieczny,
wysławiając Twoje panowanie i Twoją łaskawość,
jedyny Człowiekolubcze!
[z jutrzni Poniedziałku Palmowego]

Skoro to ostatnie dni, by zająć się sobą, pamiętajmy, by w tym tygodniu przystąpić do spowiedzi, i prosić o błogosławieństwo kapłana (jeśli mamy ojca duchowego, to sprawa jest prosta, oczywiście) na Eucharystię w Wielkim, a potem również Paschalnym Tygodniu. W niektórych tradycjach kapłani przestają spowiadać od Wielkiego Poniedziałku lub nawet Soboty Łazarza. Bo to będzie czas dla Chrystusa. Dajmy wówczas sobie i kapłanom przeżywać nabożeństwa – to lepsze, niż spędzanie tych jedynych służb w roku na staniu w kolejkach i niecierpliwieniu się! Duchowni też będą mniej zmęczeni, będą mogli się skupić na celebracji, a to będzie pozytywnie rzutować na nabożeństwo i wspólnotę – będą mogli bardziej się „przyłożyć”, a to się odczuwa.

To też czas na porządki domowe – starajmy się je ograniczyć do minimum w czasie rozpoczynającym się od Soboty Łazarza!

Hymny zarazem mówią o tym, co się dzieje teraz, na nowo – używany jest czas teraźniejszy, padają słowa „dzisiaj”, „wczoraj”. My nie tylko wspominamy, lecz naprawdę uobecniamy tamte wydarzenia sprzed 2000 tysięcy lat.

W Poniedziałek Palmowy dowiadujemy się o chorobie Łazarza:

Dzisiaj Chrystusowi chodzącemu po przeciwnej stronie Jordanu
objawia się choroba Łazarza i jako prorok mówi:
Choroba ta nie jest teraz ku śmierci.
[z trójpieśni na jutrzni]

We Wtorek Palmowy słyszymy, że Łazarz dalej choruje, a Chrystus, choć jeszcze w minioną niedzielę tak spieszył do Jerozolimy ku zdziwieniu i trwodze tych, co pozostawali za Nim, teraz wcale nie kieruje się do Betanii, gdzie mieszka Jego przyjaciel w potrzebie, i która jest dosłownie pod Jerozolimą:

Siostry Łazarza otoczyły się płaczem,
oznajmiają Tobie, Znawco wszystkich,
ale przybywasz powoli,
żeby podźwignąć go cudownie
i okazać Twoim uczniom rzeczy budzące bojaźń.
[z trójpieśni na jutrzni]

W Środę Palmową Łazarz umiera:

Dzisiaj zmarły Łazarz jest grzebany
i z płaczem śpiewają jego krewni,
jak przepowiedział Prorok i Bóg:
Łazarz zaśnie – prorokował uczniom –
a teraz idę wskrzesić, którego stworzyłem.
Przeto wszyscy śpiewamy Tobie:
Chwała panowaniu mocy Twojej!
[katyzma poetycka na jutrzni]

W Czwartek Palmowy krewni opłakują pogrzebanego Łazarza:

Łazarz nie żyje już drugi dzień i łzy smutku leją po nim krewni,
Maria z Martą, widząc przed sobą kamień grobowy.
Stanie przy nim Stworzyciel ze swoimi uczniami,
aby zniewolić śmierć i dać życie.
Przeto wołajmy do Niego: Panie, chwała Tobie.
[katyzma poetycka na jutrzni]

W Piątek Palmowy Łazarz jest wciąż w grobie, do Betanii przychodzi wielu ludzi pocieszać bliskich Łazarza, zarazem dziwiąc się, że Chrystus nie przyszedł uzdrowić Swego przyjaciela, choć czynił to dla tak wielu, anonimowych osób.

Mnóstwo Żydów zeszło z Jerozolimy do Betanii
i cierpią dzisiaj z siostrami Łazarza.
Nazajutrz zaś widząc go wychodzącego z grobu,
zmówią się na zabójstwo Chrystusa.
[z trójpieśni na jutrzni]

My wiemy, jak to się dalej potoczy, hymny prorokują. Ale współcześni Chrystusowi nie rozumieli. Nie wiedzieli, że Syn Boży i w tej sytuacji nie będzie obojętny wobec ludzkiej tragedii, aczkolwiek to nie ma być kolejny „zwykły” cud (czy cud może być zwykły?…). Ludzie widzieli tylko chorobę, a potem śmierć, lecz Zbawiciel mówi: Choroba ta nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą”(J 11, 4). Chrystus czeka po to, by dokonać Swego największego cudu. Takim ma być wskrzeszenie po czterech dniach – tu nie może być domniemywania, że Łazarz tylko zasnął, skoro jego ciało zaczyna się rozkładać. Chrystus pragnie dokonać tego największego cudu na Swym przyjacielu właśnie – przyjacielu według Swej ludzkiej natury, cudu według Swej natury Boskiej. Chrystus czeka na to, jak więcej Żydów zbierze się w Betanii, którzy tam wstąpią pocieszać Marię i Martę, będąc w drodze i tak do Jerozolimy, na święto Paschy. Po to, by wieść o tym cudzie rozeszła się jak najszybciej, do jak najszerszego grona osób.

Chrystus wie, że już za chwilę wybije wreszcie Jego Godzina, a tę wywoła ten największy cud. Chrystus wie, że wydarzenia nie mogą być ani przyspieszone, ani opóźnione, lecz muszą się potoczyć z odwiecznym i dalekosiężnym Bożym planem, wyjawionym tuż po grzechu Prarodziców, co wspominaliśmy u progu Wielkiego Postu. Śmierć Łazarza doprowadzi nie tylko do wskrzeszenia, ale będzie ostatnim praobrazem tego, co ma się stać osiem dni po niej. Jest to początek tych wszystkich największych zbawczych zdarzeń, na które ludzkość czeka od tego grzechu Prarodziców, które zapowiadali Prorocy… Stąd też są tak ważne rozmowy Chrystusa o Życiu i Zmartwychwstaniu tuż przed tym cudem. Tydzień Palmowy to pochód Pana Życia do Betanii, a dalej – do Jerozolimy. Pochód przez śmierć do Życia, czyli bezpośredni wstęp do Wielkiego Tygodnia.

Znowu idziesz do Judei, Chryste,
chociaż chcą Ciebie,
Drzewo Życia,zabić drzewem,
a Ty pragniesz unieśmiertelnić uśmierconych
pokarmem drzewa
[z trójpieśni na jutrzni Środy Palmowej]

Czas, w który wkraczamy już w Palmowym Tygodniu to, przypominam, nie tylko wydarzenia historyczne. W tym tygodniu również i my, będąc przyjaciółmi Chrystusa, czekamy na dokonanie na nas przez Niego największego cudu, jakim jest dźwigniecie człowieka, tak byśmy z Nim mogli nie tylko powrócić do życia, lecz prawdziwie przejść z Nim. Niewątpliwie to nauka cierpliwości oraz przypomnienie tej prawdy, że to Bóg ma lepsze plany od naszych i szerszy ogląd sytuacji od nas. Kiedy Łazarz umiera, wszyscy mają żal do Chrystusa – nawet Jego najbliżsi. A przecież bez tej śmierci śmierci Łazarza nie byłoby ani tryumfalnego wjazdu do Jerozolimy, ani Krzyża, który zgotują Synowi Bożemu faryzeusze kierowani zazdrością, aż wreszcie… PRZEJŚCIA, ze śmierci do życia. Ileż razy my mamy podobnie! Jak często o Wszechwiedzy i Miłości Boga musimy sobie nieustannie na nowo przypominać!

DSC_0604ab.JPG

Cerkiew św. Łazarza w Larnace (Cypr) – miejsce, gdzie Łazarz spoczął po swojej drugiej śmierci

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s