O języku liturgicznym akapitów kilka

Tym razem wstawiam tekst a la felieton (inaczej: wrzucam go do tej kategorii), który nie był wcześniej opublikowany na cerkiew.pl 😉 Artykuł odzwierciedla moje przemyślenia aktualne na wrzesień roku 2017, które są procesem pewnych doświadczeń, rozmów i po prostu ewolucji. Być może bardzo się mylę. Słowa te ponadto są subiektywne, i nie zmuszają kogokolwiek do czegokolwiek poza refleksją.

sluzebnik_w_j

WSTĘP
Dyskusje dotyczące języka liturgicznego toczą się w wielu Cerkwiach lokalnych. Przede wszystkim tych, które na nabożeństwach stosują język inny od wernakularnego (codziennego użytku). Lecz dysputy dotyczące słownictwa i stylistyki nie milkną także tam, gdzie jest używany angielski, francuski czy hiszpański. Moi ulubieńcy, tj. Arabowie, wydają się być w jednej z bardziej komfortowych sytuacji: językiem liturgicznym jest fusha (arab. „czysty”), czyli język literacki, używany w piśmie, a w mowie tylko w sytuacjach religijnych i oficjalnych – jak media, przemówienia. Jest to język zrozumiały, ale nie używany na co dzień – bo w domu czy na ulicy posługują się oni dialektem. A zarazem fusha zmieniała się dosyć nieznacznie na przestrzeni 1400 lat, a pierwsze tłumaczenia Biblii i tekstów liturgicznych na arabski są z tego czasu, a nawet i starsze.

Cóż, jednak sytuacja Polskiej Cerkwi Prawosławnej jest trudniejsza. Cerkiewno-słowiański jest dosyć daleki od polskiego – mimo że z tej samej rodziny językowej; ma też inną, bo grecką składnię. Przez lata broniłam cerkiewno-słowiańskiego jako skarbu w postaci własnego języka liturgicznego/sakralnego, którym tylko niektóre etnosy mogą się poszczycić: wspomnieni Arabowie, Grecy, Ormianie, Gruzini, Etiopczycy, romańskojęzyczni z łaciną… Uważałam, że trzeba trochę wysiłku własnego, pomocy na parafii, i wtedy da się świadomie uczestniczyć w nabożeństwach, korzystając zarazem z wielowiekowości, dostosowanej muzyki, przyzwyczajenia i bogactwa teologicznego poszczególnych terminów. Teraz jednak nie wydaje mi się to takie proste, i jestem za częściowym wprowadzaniem polskiego do nabożeństw, zwłaszcza w parafiach miejskich, oczywiście po rozmowie z wiernymi i za ich zgodą. Jeśli chodzi o wiejskie parafie na Podlasiu – to inna sytuacja; choć praktyka monasterskiej parafii w Sakach pokazuje, że nawet tam, przynajmniej w jakiejś mierze, polski nie jest taki straszny.

 

SKĄD TEN POMYSŁ NA POLSKI? 
1. Argument podstawowy – rozumienie. Nawet po Czytaj dalej „O języku liturgicznym akapitów kilka”

Reklamy