Felieton: Betlejem

Ten mój tekst ukazał się cztery lata temu na cerkiew.pl

Któż z nas nie zna tej nazwy: Betlejem. Wiemy, że tam narodził się Chrystus, tam się uobecniło i objawiło Boże Wcielenie. Ale czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się, dlaczego właśnie tam, co oznacza ta nazwa, jaka była w tym Wola Boża? Bo u Boga nie ma przypadków, a miejsca wydarzeń Historii Zbawienia opisanych w Biblii są zawsze symboliczne.

573771-01-08_314917.jpg
Najpierw przyjrzyjmy się tej miejscowości z perspektywy historyczno-biblijnej. Z jednej strony, Betlejem zawsze było małe i pogardzane, jednak to właśnie stąd pochodził największy król izraelski – Dawid – do rodu którego Bóg ostatecznie zawęził szerokie wpierw grono całego narodu Izraela, z którego miał wyjść wyczekiwany Zbawiciel, Mesjasz. Mimo że  była to rodzinna miejscowość króla Dawida, to Betlejem nie zyskało jakiejś większej rangi. Lecz, wiele wieków przed narodzinami Chrystusa, prorok Micheasz głosił: Ty, Betlejem, domu Efrata, najmniejsze jesteś pośród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie władca, który będzie księciem w Izraelu, a pochodzenie Jego od początków, od dni wieczności. Tych kilka faktów i słów sugeruje już nam, kim ma być Mesjasz. Że będzie to człowiek, bo z rodu Dawida i urodzony w czasie i na Ziemi. Ale że to będzie zarazem sam Bóg, skoro istnieje od zawsze, wieczności. Owszem, będzie władcą wielkim, ale nie w sensie ludzkim – bo któż by się chwalił, że pochodzi z jakiejś zapyziałej wioski? Zawsze, również i teraz, takie „niewygodne” prawdy staramy się zataić. Tymczasem Bóg pokazuje nam, że wcale nie musimy być wielcy dla świata, by być wielkimi w Jego oczach – dokonany przez Niego wybór miejsca Swego Wcielenia i Narodzin, a także Jego późniejsze ziemskie życie wskazują nam, iż prawdziwą wielkością w oczach Boga jest pokora. To cecha człowieka będącego ikoną Boga, co po upadku pierwszych ludzi znowu umożliwia nam Syn Boży poprzez Swoje Wcielenie w Betlejem. A odpowiedź na pytanie, jak ta pokora ma się przejawiać w nas, starających się dążyć do stania się na powrót obrazem i podobieństwem Boga, zostawiam osobistemu rozważaniu, w których powinna nas prowadzić, niczym Mędrców ze Wschodu, właśnie betlejemska gwiazda.

Dalszy ciąg Księgi Micheasza mówi: Gdy urodzi mająca porodzić, wtedy reszta braci Jego powróci do synów Izraela. I powstanie, i zobaczy, i paść będzie owczarnię swoją mocą Pana. I w chwale imienia Pana Boga swego będzie trwał, aż majestat Jego stanie się wielki aż do krańców ziemi. Czy nie widzimy tu opisu Cerkwi? Można tu wyraźnie zauważyć, że głową Kościoła – owczarni Nowego Izraela, nowego narodu wybranego, bo zanurzonego poprzez chrzest w śmierć i Zmartwychwstanie samego Boga – będzie sam Chrystus, nie żaden człowiek, bowiem wtedy zawsze pojawia się aspiracja do władzy w sensie świeckim, co widać na przykładzie Kościoła rzymskokatolickiego. Również dostrzegamy, że Cerkiew będzie trwała na wieki i będzie wzrastać powoli, stopniowo w różnych częściach świata. I to się dzieje: jej początki sięgają Azji Mniejszej i Afryki Północnej, potem dotarła do Europy, aż wreszcie do obydwu Ameryk, Azji Zachodniej, Australii, Afryki Południowej… To dzieje się na naszych oczach. I ktoś powie, że Kościół prawosławny nie jest największym, „najpopularniejszym”. A czyż właśnie nie takie jest Betlejem? Nieduże, wyśmiewane, marginalizowane, a jednak z biegiem kolejnych wieków poznawane na całym świecie, do którego przybywa coraz więcej ludzi, szukając spotkania z Bogiem, który tu właśnie przyjął ludzkie ciało i całą naturę człowieczeństwa. Przecież to w Cerkwi coraz więcej ludzi z różnych części świata szuka kontaktu z wcielonym Bogiem, spotkania z Nim.

I teraz przejdziemy do drugiej części analizy: lingwistycznej. Zapewne wielu czytelników zna hebrajskie znaczenie nazwy Betlejem (hebr. Bet Lehem): „Dom Chleba”. Czyż nie widać w tym jeszcze jednej starotestamentowej zapowiedzi Eucharystii, Priczastia? Wcielony Bóg rodzi się w „Domie Chleba” i trzydzieści lat później to właśnie chleb wybiera na Pokarm Niebiański, na materiał do przeistoczenia we własne Ciało, co ma być ponawiane na każdej Boskiej Liturgii sprawowanej w Cerkwi, aż do skończenia świata. Kiedy przyjmujemy więc Świętą Eucharystię, mamy udział (priczaszczenie) w Ciele Chrystusa, sami stajemy się Betlejem, czyli Domem Chleba, i zarazem Domem Bożym, miejscem narodzin Boga. To z kolei oznacza, że bez przyjęcia Eucharystii nie przeżyjemy świąt Bożego Narodzenia i nie będziemy ich prawdziwie obchodzić, ani też nie narodzi się w nas Bóg, nie będziemy mieć z Nim tej głębokiej relacji, nie będziemy w stanie osiągnąć przebóstwienia, czyli jedności z Bogiem.

Ciekawy trop nam daje jednak również arabska nazwa Betlejem (arab. Bajt Lahm): „Dom Mięsa”, co nasuwa również znamienne w tym przypadku skojarzenie z Ciałem. Ale ktoś powie, że to znaczenie różne od hebrajskiego, co może burzyć sens poprzedzającego akapitu. Lecz, jeśli ktoś orientuje się choć trochę w językach semickich, zauważy wspólny rdzeń określenia tego Domu: l-h-m. Wszystkie języki semickie są spokrewnione i opierają słowotwórstwo na rdzeniach, również w aramejskim brzmiące niemalże identycznie słowo oznacza „chleb”. Wszystko wyjaśnia się, gdy spojrzymy na prawdziwy sens rdzenia l-h-m, który dopiero potem, wskutek warunków geograficznych i kulturowych tych narodów, nabrał innego znaczenia. Mianowicie, pierwotnie oznaczał on po prostu najważniejszy pokarm, którym dla Hebrajczyków i Syryjczyków (posługujących się aramejskim) był chleb, zaś dla Arabów mięso. Betlejem więc to „Dom Najważniejszego Pokarmu”. Tam rodzi się Bóg, który potem daje się nam w pokarmie, nazywanym Eucharystią. Czyli nie możemy bez przyjmowania Eucharystii prawdziwie, na wieki żyć, tak jak organizm nie może żyć bez odpowiednich składników odżywczych dostarczanych w najważniejszych pokarmach.

Podsumowując, Betlejem to Cerkiew. Tam, gdzie jest obecny Bóg, który przyjął ciało i naturę ludzką. Cerkiew to Dom; każdego człowieka, a też tego Najważniejszego Pokarmu, bowiem tylko w Cerkwi sprawowana jest Eucharystia.

Wreszcie człowiek, który przyjmuje Eucharystię, jest również Betlejem, gdyż wówczas w nim, pod nazwą i widokiem chleba kryje się prawdziwe Ciało Boga. I czyż my, mali ludzie, ograniczeni fizycznością i grzechami, nie przypominamy tej małej, niezbyt ciekawej miejscowości? Jednak to właśnie człowieka Bóg wybiera na swoje mieszkanie w postaci Eucharystii. Gdy Chrystus rodzi się w Betlejem, co wiemy doskonale z Ewangelii, hymnów i popularnych kolęd, miejsce to się przemienia, staje się miejscem cudów. I my możemy stać się w pełni takim już odmienionym Betlejem, gdy tylko przyjmiemy Słowa Boga i Jego Ciało po uprzednim przygotowaniu. Czego i Czytelnikowi, i sobie, w tym okresie kilku następujących po sobie świąt życzę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s