Chrystus Oblubieniec – ikona trzech pierwszych dni Wielkiego Tygodnia

Cały Wielki Tydzień poświęcony jest Jezusowi Chrystusowi, Bogoczłowiekowi. Chrystusowi Cierpiącemu. Najpierw psychicznie, potem też fizycznie. Już od Soboty Łazarza nie ma celebracji świętych dnia – ich imiona wymienia się tylko przy rozesłaniu, aczkolwiek i ono zaczyna się od Chrystusa – prawie każdego dnia w inny sposób. Również od Soboty Łazarza w zasadzie nie sprawuje się dodatkowych nabożeństw w jakichś intencjach – czy to za zmarłych, czy żywych. Nie skupiamy się również na swoich bolączkach czy pragnieniach – mieliśmy 40 dni na analizy i działania w tych sprawach.

Dlatego też od jutrzni Wielkiego Poniedziałku, do jutrzni Wielkiego Czwartku niewłącznie (więcej o liturgice trzech pierwszych dni tutaj), na środku cerkwi stoi ikona Chrystusa, czasem może być to wielkoformatowa postać. Chrystus Nauczający, a jednak najczęściej: tzw. Chrystus Oblubieniec. Kapłan powinien wynieść tę ikonę w trakcie wspomnianej jutrzni, przy śpiewie troparionu Oto Oblubieniec nadchodzi… Mamy odpowiedź, skąd taka nazwa. Ba, jutrznie trzech pierwszych dni Wielkiego Tygodnia często są nazywane „Jutrznią Oblubieńca” lub „Służbą/Nabożeństwem Oblubieńca”.

ChomikImageoblubien.jpg
Chrystusa wjeżdżającego tryumfalnie do Jerozolimy powitaliśmy dzień wcześniej, w Niedzielę Palmową. Jednak patrzymy na tę ikonę, i coś się nie zgadza… Gdzie te tłumy wokół? Gdzie płaszcze i palmy rzucane pod nogi? Gdzie gest błogosławieństwa? Gdzie oznaki Króla, Pomazańca, Mesjasza?

Nic z tych rzeczy. Bowiem ikona Chrystusa Oblubieńca, skoro jest ikoną Wielkiego Tygodnia, przedstawia Chrystusa Cierpiącego, a dokładnie z momentu wyszydzenia przez rzymskich żołnierzy w Wielki Piątek. Ikona-proroctwo. Wybieganie w czasie, skoro Cerkiew tak wiernie, dzień po dniu, odzwierciedla w swych nabożeństwach ostatnie dni ziemskiego życia Chrystusa? Przecież przez pierwsze trzy dni nauczał… Ale jednak cierpiał – wyszydzenia, podpuszczenia, niedowiarstwo, wysiłek modlitewnego czuwania, trud przemawiania przed opornym ludem… Wreszcie, ówczesna elita żydowska już się naradzała, jak zrealizować decyzję, którą podjęła po wskrzeszeniu Łazarza – a był to wyrok śmierci…

Więc widzimy sponiewieranego człowieka: korona cierniowa na głowie – aluzja do proklamowania się Królem Żydowskim (myśleli: uzurpator!); w dłoni trzcina – pośmiewisko z królewskiego berła, tym bardziej, że te dłonie są związane sznurami, więc Trzymający trzcinę nic nie może z nią – ani czymkolwiek innym – zrobić; półnagi, z narzuconą purpurową szatą – czerwień to symbol królewski, tutaj jednak brak pozostałych części ubrania… Twarz wyrażająca pokorę – dla ludzi wokół, pewnie poniżenie i poddanie się. Oto Człowiek

Jednak nie tylko! To Wcielony Bóg, co widzimy dzięki aureoli – nie takie zwykłej, jak u świętego, ale z trzema promieniami, i greckim skrótem oznaczającym Imię Boga objawione Mojżeszowi w Starym Testamencie „Jestem, Który Jestem”.

ChomikImageoblubienicecaA gdzie ten Oblubieniec?
Korona cierniowa – przecież na prawosławnym ślubie na głowy młodożeńców nakłada się korony lub wieńce, które symbolizują: ukoronowanie ich życia w czystości; rozpoczęcie wspólnej drogi do Królestwa Niebieskiego, gdzie mają nadzieję życia razem na zawsze; małżeństwo to męczeństwo, ofiarowanie się jedno drugiemu w miłości.
Więzy na dłoniach – sakrament małżeństwa wiąże dusze i ciała dwóch osób, mężczyzny i kobiety, w pierwszych wspólnych, małżeńskich krokach, tzw. Tańcu Izajasza, nowi małżonkowie trzymają się za ręce, prowadzenie przez kapłana, czasem duchowny wiąże ich ręce szarfą. To więź na wieczność.
Czerwony płaszcz – czerwień to przecież symbol żarliwej miłości.

Dla kogo Chrystus jest Oblubieńcem? Dla Cerkwi (stąd ważny rodzaj żeński w nazwie!). Więc jeśli jesteśmy członkami Cerkwi, to także dla nas jest On Oblubieńcem.

Dlaczego Oblubieniec w Wielkim Tygodniu? Pierwsza odpowiedź: bo w Wielki Wtorek Chrystus wygłasza przypowieść o pannach roztropnych i nierozsądnych, które oczekiwały Oblubieńca. To jasne, ale nie tylko tu widzimy powód.

Korona to męczeństwo – przecież Chrystus w Wielkim Tygodniu staje się męczennikiem, ofiarowuje się, czego kulminacją będzie Wielki Piątek. Więzy – daje nam Siebie Samego poprzez ustanowienie sakramentu Eucharystii w wieczór Wielkiego Czwartku, dzięki temu On wiąże się z nami, a my z Nim. Bycie członkiem Cerkwi to udział w Eucharystii, a przecież Cerkiew to Oblubienica Chrystusa… I wreszcie bezgraniczna, żarliwa miłość którą symbolizuje ów płaszcz – nie ma większej miłości, niż ta, gdy ktoś oddaje życie za przyjaciół swoich… Ba, w Wielkim Tygodniu Chrystus oddaje życie za nas wszystkich, i dla nas wszystkich zstępuje do Otchłani w Wielką Sobotę!

Oto Oblubieniec nadchodzi… Musimy być czujni, by nie przespać szansy Wielkiego Tygodnia, gdy Chrystus wszystko czyni nowym. Musimy uważać, by nie poddać się chwili słabości jak apostoł Piotr, by w imię pozornego dobra nie dopuścić się strasznego grzechu jak faryzeusze i uczeni w Piśmie, by w trosce o innych, a tak naprawdę we własnym egoizmie, nie zdradzić Oblubieńca jak Judasz… Musimy być uważni, by zauważyć Boskość i Posłannictwo Jezusa nawet w ekstremalnie trudnych momentach, jak grzesznica namaszczająca Chrystusa w Wielką Środę; jak apostoł Jan jako jedyny widzący sens w wielkoczwartkowym obmyciu nóg i będący potem przy Krzyżu; jak Bogurodzica i inne pobożne kobiety pamiętające, że to ich Mistrz; jak Dobry, Rozumny Łotr w Wielki Piątek…

ChomikImageoblubienq.jpgCo jest pełnym zjednoczeniem Oblubieńca i Oblubienicy? Po złączeniu dusz, złączenie ciał w małżeńskim łożu, w sypialni. I tak, jednoczymy się z Chrystusem Oblubieńcem cieleśnie, przyjmując Jego Ciało i Krew ofiarowane na ołtarzu, w świątyni. I tak oto stajemy się członkami Cerkwi – Jego Oblubienicy. Dzięki temu zjednoczeniu z Chrystusem możemy przejść z Nim całą drogę Wielkiego Tygodnia, zwłaszcza od Wielkiego Czwartku, czyli w trakcie Triduum Paschalnego. Ta droga wiedzie owszem, przez mękę, ale jednak ze śmierci do życia. Te pierwsze trzy dni Wielkiego Tygodnia, choć same w sobie bardzo ważne, są jednak jednocześnie przygotowaniem do Triduum Paschalnego, które zaczyna się w Wielki Czwartek, od Mistycznej Wieczerzy. Wtedy każdy prawosławny chrześcijanin powinien zjednoczyć się z Chrystusem Oblubieńcem poprzez sakrament Eucharystii. Że to jest przygotowanie właśnie do tego zjednoczenia z Chrystusem Oblubieńcem, widać w eksapostilarionie, który jest śpiewany od jutrzni Wielkiego Poniedziałku aż do jutrzni Wielkiego Czwartku włącznie:
Oto patrzę na komnatę Twą ozdobioną, lecz nie posiadam odzienia aby doń wejść, rozjaśnij szatę duszy mej, o Dawco Światłości, i zbaw mnie.

Po angielsku jest wręcz używane określenie „bridal chamber” – „komnata weselna”, po arabsku „ẖidr”, czyli komnata sypialna, z zasłoną, tylko dla panny/kawalera i potem jej/jego współmałżonka. To określenie, czym jest Eucharystia: zjednoczeniem Ciała Chrystusa z naszym, w miłości, ofiarności, radości. Ale to cielesne zjednoczenie musi poprzedzić zjednoczenie dusz, tzn. przygotowanie swojej duszy, by była jak najbardziej podobna do tej Chrystusowej. A to oznacza życie chrześcijańskie – życie na wzór życia Chrystusa.

Widzimy więc jasno, dlaczego Chrystus jest Oblubieńcem, dlaczego w Wielkim Tygodniu… Jednak, co więcej: zjednoczenie z Chrystusem w Eucharystii to przedsmak i zapowiedź wiecznego zjednoczenia z Nim, w miłości… Ale to uczyni dla nas możliwym i jawnym w Noc z Wielkiej Soboty na Wielką Niedzielę.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s