Celebracja (felieton)

Tekst jest dosyć stary: ukazał się pierwotnie sześć lat temu na cerkiew.pl, ale nie jest taki zły, także z okazji indyktionu, tj. nowego roku cerkiewnego, postanowiłam go tu zamieścić.

D_3657.JPG

 

Kolejny raz znajdujemy się u progu nowego roku cerkiewnego (1 września). Może część z nas nawet tego nie zauważyła, żyjąc jeszcze wspomnieniami wakacyjnymi, albo wracając do zwyczajnego rytmu pracy lub nauki. Przecież nawet kalendarze cerkiewne podają porządek od 1 stycznia do 31 grudnia – ale to tylko dlatego, że przywykliśmy do takiej systemu liczenia lat. Jakby nie było, nowy rok – nawet, a może zwłaszcza ten cerkiewny – to dobra okazja do poczynienia przemyśleń, podsumowań, postanowień dotyczących obchodzenia konkretnych dni i okresów.

W ciągu każdego roku, zgodnie z jakimś system i datami, coś wspominamy, celebrujemy – zarówno te radosne wydarzenia, jak urodziny, imieniny, rocznice zawarcia małżeństwa, spotkania jakieś ważnej osoby, ukończenia szkoły, rozpoczęcia pracy itd., jak i te smutne – rocznice śmierci, zakończenia związku, czyjegoś wyjazdu itp. Oczywiście, zależy to jeszcze od charakteru i usposobienia danej osoby, ale człowiek z reguły skłania się ku celebracji czegoś – tj. zaznaczenia, że coś miało miejsce, na co zazwyczaj składa się spotkanie z wybranymi osobami, bardziej odświętne (a przynajmniej różne od codziennego) ubranie, przygotowanie jedzenia i picia, wyjście gdzieś w określonym celu itd. To celebrowanie dość ściśle łączy się z ludzką potrzebą religijności. Dlatego też nawet osoby niewierzące coś celebrują, obchodzą. I to też jest powód, dla którego Cerkiew, na przestrzeni kilku wieków, uformowała kalendarz z wpisanymi w niego świętami i postami oraz przypisanymi doń obrzędami. Pobożność i tradycja ludowa w różnych krajach i regionach nadała tym świętom jeszcze dodatkowe znaczenie i rytuały, często łącząc je z naturalnym cyklem przyrody, a potem również wydarzenia z historii danego narodu. Rzecz jasna, święta cerkiewne mają głębszy wymiar, niż tylko zewnętrzną celebrację – konkretne znaki, obrzędy i zachowania mają skłonić nas do refleksji nad istotą wspominanego wydarzenia czy też rolą danego świętego/świętej. Każda z celebracji – zarówno świecka, jak i religijna – ma nas wyrwać z często nużącego rytmu codzienności, a ta druga ponadto ma za zadanie przypomnieć nam o Bogu i Jego działaniu zarówno w makroskali – historii świata czy danego regionu – jak i mikroskali, tj. w naszym życiu. Z kolei, by się nie rozleniwić, Cerkiew wyznaczyła też posty – na przestrzeni tygodnia, tzn. środy i piątki, jak i całego roku – to cztery posty wielodniowe. Oprócz ćwiczenia silnej woli i doskonalenia się (przydatnych bynajmniej nie tylko w życiu duchowym), mają uzdrawiać nasze dusze poprzez wyrzeczenie się czegoś przyjemnego, jak i ciała – zachowywanie cerkiewnego rytmu świąteczno-postnego to doskonały sposób na utrzymanie właściwe bilansu wagi, i niezbędnego oczyszczenia organizmu. A każdy koniec postu pozwala nam na nowo zasmakować i docenić w inny sposób to, co niekoniecznie jest dla nas złe, ale w czym czasem nie potrafimy zachować umiaru.

W wirze codziennych obowiązków bywa tak, że danego święta nie zauważamy, albo nie przywiązujemy do niego tak wielkiej wagi. Wyjątkami są zapewne Boże Narodzenie, Epifania, Pascha, Przemienienie Pańskie z racji uroczystości na Grabarce, święto naszej parafii i naszego patrona/patronki. Na wsi de facto wszystkie 12 wielkich świąt plus kilka większych wciąż się jeszcze celebruje w szczególny sposób. I tu się rodzi pytanie, jak to zmienić? Bo na pewno warto, taka celebracja wzbogaca nasze życie duchowe, i nie tylko.

Po pierwsze, należy z wyprzedzeniem przyjrzeć się kalendarzowi cerkiewnemu zawieszonemu gdzieś w naszym mieszkaniu – jeśli ktoś takowego nie ma, Internet służy pomocą. To jest niezbędny krok do zagospodarowania czasu. Jeśli dane święto czy inny ważny dzień wypada, kiedy jest wolne, sprawa jest ułatwiona. Gorzej, kiedy jest to dzień roboczy. Najważniejszym jest, by przeznaczyć swój czas na pójście do cerkwi – dwanaście wielkich świąt obchodzi każda parafia, zaś inne duże, choć niezaliczające się do grona dwunastu, jak np. Piotra i Pawła czy ścięcie głowy św. Jana Chrzciciela – niestety już niekoniecznie. W przypadku wielkich świąt ważnym jest, by przyjść na Boską Liturgię, i przystąpić do Eucharystii. Inaczej święto staje się dniem jak co dzień. Kiedy jest to dzień roboczy, pojawia się problem, albowiem dla wielu niemożliwością jest stawić się na 9, by zostać na modlitwę przez około półtorej godziny. Na szczęście, w niektórych parafiach organizowane są specjalne Liturgie dla pracujących i/lub uczących się, które są sprawowane o 7 czy nawet wcześniej – uważam, że w każdej okolicy wierni powinni mieć możliwość uczestniczenia w takiej Liturgii. Lecz, by należycie przygotować się do Eucharystii, a także by zasmakować świątecznego charakteru nabożeństwa, wypada iść na sprawowane w poprzedzający wieczór na wieczernię lub wsienoszcznoje bdienije (pol. całonocne czuwanie). Niestety, i tu pojawia się problem, iż nabożeństwo jest sprawowane o niedogodnej porze, tj. o 17. Podobnie jak w przypadku Liturgii, sądzę, że i w tym przypadku w każdej okolicy wierni powinni mieć możliwość uczestniczenia w takim nabożeństwie o 18, czy nawet 19 – nie jest to tak duże przesunięcie, a wielu osobom może ułatwić życie; za granicą to często jest normą.

Lecz nawet jeśli z jakichś powodów nie uda nam się w wigilię święta lub na sam jego dzień wstąpić do cerkwi, to jeszcze nie niszczy całej celebracji, albowiem przejawia się ona także w innych rzeczach. W samym wymiarze religijnym jest ich kilka.

Każdy prawosławny chrześcijanin powinien odmawiać modlitwy poranne i wieczorne. Dlaczego więc nie dołączyć do nich przynamniej troparionu, a może i kontakionu danego święta? To krótkie teksty, a już wyróżnią nasz dzień. Ponadto w wielu modlitewnikach można znaleźć obydwa hymny na co najmniej 12 wielkich świąt oraz Paschę. Jeśli to właśnie wielkie święto, można, wzorem okresu paschalnego, spróbować, zamiast mówić Dostojno jest’, przeczytać zadostojnik danego święta, tj. irmos dziewiątej pieśni kanonu, który jest śpiewany zarówno na jutrzni, jak i na świątecznej Liturgii. W taki sposób można praktykować swoje modlitewne prawiło przez cały poświąteczny okres. Na pewno pozwoli to nam też przyjrzeć się treści danego święta.

Nie wiem, jak to wygląda na Podlasiu, ani innych prawosławnych tradycjach obecnych w Polsce, ale w Serbii na większe święta istnieje obyczaj zapalenia łampady (ewentualnie świeczki) przed główną ikoną w domu, gdzie stajemy na modlitwę (każde prawosławne mieszkanie i rodzina, które stanowią przecież Domową Cerkiew, powinny mieć takie miejsce, tzw. święty kąt – w Serbii jest to ikona slavska, tj. patrona rodziny, w innych krajach są to już różne ikony, może czasem sam krzyż), a także rozpalenia kadzidła, i okadzenie nim domu, a zwłaszcza głównej ikony – w Serbii wiele rodzin posiada tzw. domowe kadzielnice. Komuś mogłoby się wydawać, że to „zabawa w batiuszkę”, ale czyż nie podkreśla to świątecznego charakteru dnia? Pięknym jest, gdy w Serbii czy Bośni wchodząc do mieszkania, czuje się ładan i widzi zapaloną łampadę – od razu się czuje, dosłownie i w przenośni, że dzisiaj jest święto. Dodatkowo, by zaznaczyć konkretne święto, można do świętego kąta czy innego widocznego miejsca dostawić ikonkę danego praznika czy świętego/świętej, i znaleźć w ciągu dnia bądź też wieczorem chwilę czasu, i tej ikonie się przyjrzeć, pomyśleć, próbować ją odczytać. Może to być nawet papierowa ikonka – są one tanie, tak więc można uzbierać wszystkie dwanaście świąt plus kilka innych ważnych. Na czas takiej medytacji może warto też znaleźć kilka nagrań hymnów danego święta – w Internecie takowych (i to legalnych) jest mnóstwo, w wielu tradycjach i językach. Korzystnym duchowo jest też przeczytać życiorys świętego/świętej danego dnia, opis święta, a może nawet – jeśli uda nam się znaleźć – kazanie któregoś z Ojców Cerkwi na dane święto.

Jak wspomniałam na początku, ważnym elementem celebracji dla człowieka są odświętne ubranie oraz jedzenie i picie. Co do tego pierwszego – może warto wygospodarować coś ze swojej garderoby na cerkiewne święta? Od razu czujemy się inaczej, gdy założymy zamiast T-shirtu koszulę, a miast jeansów – spódnicę. Co się zaś tyczy drugiej sprawy, jeśli jest to dzień wolny, warto wtedy zgromadzić się całą rodziną na wspólnym obiedzie o nieco bardziej uroczystym charakterze, niż zwykle. Nie o to chodzi, by od razu się wykosztować, i zastawić stół po brzegi. Może być to jakaś jedna potrawa, którą jemy rzadko, albo związaną z danym świętem, jak np. na Przemienienie Pańskie jabłka i winogrona. Do tego jakieś ciastko czy inny deser, a jeśli nie jest to okres postny – jakiś napój alkoholowy, w końcu nawet księgi cerkiewne zalecają mnichom (więc świeckim tym bardziej) wypicie na dane święto trochę wina, zresztą i psalm 103 głosi wino weselit serdce czelowieka („wino weseli serce człowieka”). Jednakże, najważniejszym jest wspólna modlitwa przed posiłkiem – jeśli zazwyczaj odmawiamy np. Ojcze nasz, warto razem powiedzieć – czy nawet zaśpiewać, jeśli znajdą się osoby o jakichkolwiek zdolnościach wokalnych – troparion danego święta. Może warto też przywrócić tradycję śpiewania – lub przynajmniej odsłuchania – ludowych utworów związanych z danym świętem; przecież nie tylko Boże Narodzenia ma swoje kolędy, a tak naprawdę każdy naród czy grupa etniczna związana z Prawosławiem wytworzyła takowe pieśni. W odpowiedzi na mogące pojawić się głosy, że po co w dzisiejszych czasach, a szczególnie miastach, robić jakiś sztuczny skansen – skoro nasi przodkowie tak sobie przyswajali treść danego święta i zaznaczali tak dany dzień, dlaczego i my nie mamy tego robić? Przecież Boże Narodzenie bez kolęd traci nieco na swoim charakterze.

Jeśli natomiast jest to dzień roboczy, warto przeznaczyć czas na wspólną, podobną w charakterze kolację. Jeśli natomiast ktoś mieszka sam, może warto umówić się z kilkoma znajomymi, i złożyć się na taką kolację? Może ona być nawet bardziej w charakterze imprezy, jeśli nie trwa jakiś post. Obecnie ludziom, siedzącym przed komputerem tak w pracy, jak i w domu w czasie wolnym, często brakuje takich realnych spotkań, prostego bycia ze sobą, które dają potem często nowe znajomości, wzmacniają relacje, nowe tematy do przemyśleń i zainteresowania oraz fajne wspomnienia.

Jak też napisałam wyżej, Cerkiew oraz ludowa pobożność przypisała wielu świętom dodatkowe obrzędy. Wśród tych najbardziej znanych są: 1. świąteczne pozdrowienia, wśród których najpopularniejszymi w Polsce (w innych regionach i krajach jest ich więcej) są Hristos woskresie (Chrystus zmartwychwstał), Hristos rażdajetsja (Chrystus się rodzi) oraz Z prazdnikom (Ze świętem); 2. święcenie różnych rzeczy: wody w dzień Epifanii, świec na Spotkanie Pańskie, owoców na Przemienienie Pańskie, ziół na Zaśnięcie Bogurodzicy itd. 3. specjalne posiłki: śniadania Paschalne oraz Bożonarodzeniowe zrywające wielodniowy post oraz uroczyste postne wieczerze po całodniowej wstrzemięźliwości od pokarmów i picia, wśród których najbardziej znaną jest ta Wigilii Bożego Narodzenia, ale do których zaliczają się też – niestety coraz bardziej zapominane – wigilia Epifanii oraz Wielki Czwartek (pomiędzy Liturgią św. Bazylego Wielkiego wspominającą Mistyczną Wieczerzę a Jutrznią Wielkiego Piątku, tj. Strastiami); 4. przyozdabianie domu konkretnymi rzeczami, jak np. na Boże Narodzenie choinką (w innych krajach mogą to być inne rzeczy, np. w Serbii jest to badnjak – suche gałązki dębu), na Niedzielę Palmową baziami lub palmami, na Zesłanie Świętego Ducha zielonymi gałązkami itd. Każdy region ma jakieś dodatkowe tradycje – część z nich z pewnością warto odświeżyć bądź też włączyć w swoje przeżywanie danego okresu. Jest ich bardzo wiele, więc nie sposób ich wymienić, a poza tym, nie chciałabym wyjść na serbską nacjonalistkę. Na koniec nadmienię tylko, że w wielu krajach również rytm nabożeństw cerkiewnych na dany czas jest bogaty, np. w krajach południowych (Bałkany, Grecja, Arabia) istnieją specjalne, codzienne wieczorne nabożeństwa o pokutnym charakterze do Bogurodzicy (Kanon Modlitewny – tzw. paraklesis) na czas Postu Uspieńskiego (przed Zaśnięciem Bogurodzicy), a czasem także oraz Postu Bożonarodzeniowego.

Kończąc, jak przystało na początek Nowego Roku, pozwolę sobie złożyć życzenia: obyśmy ten nowy rok cerkiewny prawdziwie celebrowali, tym samym podążając za Chrystusem i Jego świętymi – bo tym są właśnie wszystkie święta i religijne obrzędy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s